CZYLI ZACHOWAJ DYSTANS

ech ta polityka

niedziela, 10 kwietnia 2011

Czytam o tym co się dzisiaj w Warszawie działo i zastanawiam się, co trzeba zrobić, a może nie zrobić, aby demonstracja była nielegalna, skoro nie zgłoszenie jej, nie czyni z niej takowej. Zastanawiam się też, co demonstranci musieli by wyczyniać, aby odpowiednie siły zareagowały (o ile są w ogóle jakieś siły). Czy nawoływanie do obalenia rządu jest nic nie znaczącym ekscesem? Przy tym zarzucanie zdrady premierowi i prezydentowi to pewnie drobnostka nie warta uwagi. O wykrzyczanych obelgach lepiej nie wspominać. Odnoszę wrażenie, że nasze państwo (jego struktury) jest bardzo słabe. Odczuwa strach przed koniecznością reagowania, co świetnie wykorzystuje strona "atakująca". Jest bardzo niecierpliwa. Czyżby tak trudno było doczekać do jesiennych wyborów? Wszak mówią o sobie my, naród, jeśli tak, to naród ich wybierze. Tu nie Afryka, od dwudziestu lat mamy demokrację. Nie mają zaufania do własnego narodu?

Podobno ktoś z MSZ oburzał się na reakcję Rosjan (zamiana tablic). Hmm, prawdę mówiąc trochę się dziwię temu oburzeniu. Wydaje mi się, że MSZ wcześniej powinno zareagować, po tym, jak dwie obywatelki naszego państwa jesienią pojechały do obcego państwa przykręcić tablicę. Nie wiem, czy w stosunkach międzynarodowych jest pojęcie samowolki, ale tak to właśnie wyglądało. Z kim treść ustalały, nie wiem, wiadomo, że z nikim z obcego państwa. To nie są przyjete normy. Zwyczajem jest najpierw uzyskanie zgody, a potem wspólne ustalanie treści, często mozolne, często wymagające kompromisów. 
Ponoć obce państwo już w listopadzie nadmieniało, że jeszcze zgody nie wydało (tablica już była!). No, ale czy my zważamy na takie głupstwa? Kto nam zabroni? My przecież zawsze mamy rację!
Zabrakło profesjonalizmu i to po naszej stronie. Wstyd mi, znowu się ośmieszamy.

 

wtorek, 05 października 2010

Kiedy ktoś opuścił pewne środowisko, w którym funkcjonował przez wiele lat, pozostawiając znajomych, a może i przyjaźnie, po to, aby pójść swoją drogą, nie powinien źle się o nim wyrażać publicznie, wyzłośliwiać się i kpić z byłych kolegów. Źle to świadczy o tej osobie. A co powiedzieć o kimś, kto jeszcze nie wyszedł z obecnej formacji i już tak się zachowuje? Świadczy to o braku klasy. Rozczarował mnie Janusz Palikot. Nie spodziewałam się tego po nim. Nie znoszę skrajności. W tym co teraz robi jest bardzo podobny, do tych, których tak często krytykował. Podobnie jak PiS grał na emocjach ludzi po katastrofie samolotu, tak teraz Palikot próbuje ugrać coś na nagłym wybuchu antyklerykalizmu zwłaszcza wśród ludzi młodych. Wiele rzeczy mi się nie podoba w naszym Kościele, wiele razy zgrzytałam zębami ze złości, ale nie czuję nienawiści, ani nie mam zamiaru drwić z księży czy ze spraw wiary. Mój światopogląd jest inny. Dlatego pomimo mojej sympatii do pana posła, nie będę cieszyć się z jego potencjalnych sukcesów.

środa, 23 czerwca 2010

Kolejne kuriozum. Kandydat, który odpadł w wyborach, próbuje mieszać się w kampanię wyborczą tych, którzy przeszli dalej, organizując im okrągły stół w sprawie służby zdrowia, rezerwując sobie jak i tym którzy już odpadli miejsce przy nim. Uff, pogmatwane nieco, podobnie jak i sam pomysł.
Kandydat chyba zapomniał, że jest posłem na sejm Rzeczpospolitej i to tam powinien rozwinąć w tym temacie działanie, na co wyborcy dali mu cztery lata. Że co? Że tam bez fleszy, bez poklasku, tylko czarna robota, której nikt może nie doceni, ani nie zauważy? Ma się teraz pięć minut, więc trzeba puszyć się i brylować, a że z tego stołu efektów i tak nie będzie, wszyscy to wiedzą, wszyscy politycy. 
Trawestując pewien dowcip, od jakiegoś czasu boję się cokolwiek otwierać, otworzę lodówkę a tam... Grzesiu Napieralski! ;)

środa, 16 czerwca 2010

Przestałam oglądać wszelkie serwisy informacyjne, aby niepotrzebnie się nie denerwować. Pech chciał, że w południe byłam mimowolnym świadkiem odczytania wyroku sądowego wsp. Komorowski - Kaczyński.
Po chwili nieomalże z krzesła nie spadłam, na pasku ekranu w TVPinfo przeczytałam informację: "B. Komorowski nie musi przepraszać J. Kaczyńskiego za to, że zarzucił mu kłamstwo wsp. prywatyzacji służby zdrowia". 
Hahaha, co za wolta:) Sąd orzekł, że Komorowski nie chce prywatyzować szpitali, a J. Kaczyński kłamał na wiecach, mówiąc, że Komorowski chce. Sąd orzekł też gdzie, w jakim czasie i jakimi słowami J. Kaczyński ma to odwołać. Tyle i tylko tyle.

sobota, 12 czerwca 2010

Streściłam ojcu artykuł prasowy o przewodnikach oprowadzających turystów po kryptach królewskich na Wawelu. Od czasu pochowania tam pary prezydenckiej, nie wolno im (przewodnikom), zatrzymywać się przy grobie Piłsudskiego i opowiadać zwiedzającym o Marszałku. Gdyby próbowali jednak przemycić jakieś słowa, to stojąca ponoć w specjalnych mundurkach gwardia młodych "pretorian" kategorycznie się sprzeciwia. Doświadczeni przewodnicy są besztani przy turystach niczym dzieci;) Nie ważne turysto, że kupując bilet, nabywasz prawo do fachowej informacji, jesteś tylko jedną z mrówek w kolejce skierowanej do złożenia hołdu śp. p. Kaczyńskich. Ale powrócę do ojca. Tak się oburzył na nowe porządki, że był gotów kazać się zawieźć na Wawel, stać się Rejtanem w krypcie Piłsudskiego i żądać opowieści o Marszałku, tu i teraz, i ani jednego słowa mniej, jakie mu były dotychczas przeznaczone:) 
Tyle się słyszało ostatnio o delikatności i takcie, zwłaszcza w stosunku do rodzin zmarłych, tylko jakoś uszło uwadze, że bliscy Piłsudskiego nadal żyją. Czyżby ich odczucia nie były ważne?

Uprzedzam pytania, Ojciec nie należy do rodziny Piłsudskiego;)

czwartek, 29 kwietnia 2010

Miałam już nie pisać na tematy polityczne, ale czy można zmilczeć, kiedy czyta się takie teksty? Komisja Krajowa NSZZ "Solidarność" poparła kandydaturę prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego na prezydenta. Jedyny kandydat wierny ideałom Sierpnia i Solidarności. Przewodniczący Śniadek chyba zapomniał, jaki twórcom związku zawodowego Solidarność przyświecał cel. To przede wszystkim niezależność i samorządność związku. Teraz stał się przybudówką jedynie słusznej partii. Jakże historia lubi się powtarzać. Kto by przypuszczał, że Solidarność tak upodobni się do peerelowskich związków zawodowych. Tamte służyły PZPR, ten PiSowi. Słychać chichot historii.

 

środa, 14 kwietnia 2010

Niektórzy powinni przypomnieć sobie, kto leży na Wawelu, może pomogłoby to w podjęciu właściwej decyzji. Oto link, a przy okazji piękne fotografie.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
Customize.org