CZYLI ZACHOWAJ DYSTANS
środa, 28 października 2009

Zanim dowiedziałam się od Majany o istnieniu takiego dnia, włączyłam telewizor. U mnie, nie wiem dlaczego, ekran otwiera się na programie regionalnym, obecnie TVPinfo. Akurat transmitowali obrady komisji śledczej, tej od przecieków w sprawie Leppera. Świadkiem był były zastępca CBA, a przesłuchiwał go poseł PiS, Mularczyk. Pytania poseł zadawał opisowe z dygresjami, w których zahaczał o Tuska i obecny rząd. To tak dla idiotów, którzy siedzą przed telewizorami, aby wiedzieli jak mają myśleć. Zabawnie to wyglądało. Poseł tak się zapędził w tych pytaniach, że jedno zadał retoryczne (sam je tak nazwał), ale nie świadkowi, lecz przewodniczącemu komisji;) Wszystko niestety ma swój koniec, a więc i czas posła Mularczyka. Pałeczkę przejął przedstawiciel PSL. Zdążył wyartykułować jedno pytanie (nieco trudniejsze od poprzednich) i ciach...po transmisji. Jak to, już? I tu przypomniałam sobie, że obrady sejmu i transmisje z posiedzeń komisji można oglądać tylko na specjalnym kanale. Czyżby dla Posła Mularczyka i jego szerokich pytań zrobiono wyjątek? A gdzie przeniesiono ogłupiałych telewidzów? Oczywiście na konferencję prasową SLD z Grzegorzem Napieralskim. Treści tam poruszonych ze względu na szczególny dzisiejszy dzień nie będę omawiać. Potem był skrót wiadomości i zapowiedź konferencji prasowej PiSu. Nawet dla mnie, miłośniczce "co tam panie w polityce", to za dużo jak na jedno dopołudnie. A zapewne dojdą jeszcze dyskusje w studio z zaprzyjaźnionymi dziennikarzami i specjalistami myślącymi poprawnie. Wszak już od dawna wiadomo, że kłamstwo powtarzane staje się prawdą.
I tak się miele z dnia na dzień...Wątpię, czy jeden dzień wystarczy zszarganym nerwom;)

piątek, 23 października 2009

Świeże powietrze, daleki widok, do tego dobra książka, czyż trzeba czegoś więcej?;)

środa, 14 października 2009

Odkąd afery nam się zaczęły mnożyć jak grzyby po deszczu, noszę się z zamiarem napisania komentarza. Oglądam TV i skręca mnie ze złości. Program trzeci regionalny zmieniony na inforamcyjny, stał się tubą propagandową opozycyjnych partii. Żenujące widowisko. Stronniczy prowadzący, redaktorzy zaprzyjaźnionych gazet, swoi eksperci. Siedzą w studio i komentują od rana do późnego popołudnia, z małą przerwą, aby wieczorem kontynuować. W myśl zasady Kurskiego - "Naród ciemny, to kupi". Może i kupi, tylko wtedy spotkamy się w orwellowskim świecie. Kto czytał, ten wie. 
Doszłam do wniosku, że zbojkotuję polityków i komentarza nie napiszę. Znalazłam zabawny tekst, nawet nie wiem, kto jest jego autorem i czy to nie fragmant większej całości. 


Kochanie, co zjesz na kolację - ;-))

- Co chcesz na kolację?
- Obojętne, co zrobisz to zjem.
- Obojętne, to co, nie wiesz na co masz ochotę?!
- Mam ochotę na schabowego ze smażonymi ziemniakami.
- Jasne, tobie się wydaje, że ja nie mam co robić, pojawiasz się łaskawie o siódmej z pracy, a ja do tego czasu musiałam nastawić pranie i odrobiłam lekcje z dziećmi. Gadaj, co chcesz na kolację!
- Przecież ci mówiłem, schabowego...
- Słuchaj, ja nie mam nastroju do żartów, nie mógłbyś zjeść czegoś jak normalny człowiek
- OK. Zrób mi placki ziemniaczane.
- O w pół do ósmej, ciebie pogięło już całkiem! A i tak nie ma ziemniaków, gdybyś przyszedł wcześniej do domu, to mógłbyś je kupić.
- Mogłem je spokojnie kupić wracając z pracy, market jest otwarty do dziewiątej trzeba było powiedzieć.
- Ciekawe dlaczego akurat ty miałbyś je kupować, skoro ja to robię całe życie?! A tak dla ścisłości ziemniaki mieliśmy wczoraj, przecież nie będziemy ich żarli w każdy dzień.
- Pytałaś na co mam ochotę, to ci mówię.
- Przestań z tym "że się pytałam". Ostatni raz pytam co chcesz na kolację.
- Jaki mam wybór.
- No tak, to cały ty, ja się ciebie o coś pytam, a ty odpowiadasz pytaniem!
- ... to może ... tosty?
- Oczywiście, ty jesteś do tego zdolny, aby mi wyżreć ostatnie cztery kromki chleba tostowego dobrze wiedząc, że innego nie mogę jeść! Na kolacje zrobię ci spaghetti, albo odgrzeje jakiś sos z mięsem z zamrażarki. Wreszcie się zdecyduj!
- To ja ... może ... bym zjadł ... ten sos dawno nie jadłem.
- Sos, jasne, ciekawe dlaczego nie chcesz spaghetti?!
- Dobrze, zrób mi spaghetti.
- No wreszcie, z ciebie coś wyciągnąć... Posypać ci to serem?
- Nie, przecież wiesz, że już od lat nie dodaję sera.
- A to ciekawe, to ja się zrywam i lecę po ten ser, żeby ci go dodać do spaghetti, a ty mi meldujesz, że go nie dodajesz. Ciekawa jestem od kiedy?!
- Od dziesięciu lat, jeszcze ciebie nie znałem, jak ostatni raz nim posypałem spaghetti .
- OK! To ja ci zrobię to spaghetti, o ósmej wieczorem, ja tego jeść nie będę, dzieci też. Zjesz sam! Tak jak byś nie mógł zjeść tego sosu z zamrażarki.
- Oczywiście, że mogę, podgrzej mi go.
- I co nie mogłeś tak od razu powiedzieć?! To ja tu muszę pół godziny wyciągać z ciebie co łaskawie byś zjadł na kolację!
- ...
- Masz tu ten swój sos, ciekawa jestem co ja teraz zrobię z tym serem?!

piątek, 09 października 2009

Czy wystarczy głosić "odpowiednie" poglądy...

OBAMA LAUREATEM POKOJOWEJ NAGRODY NOBLA.

Customize.org