CZYLI ZACHOWAJ DYSTANS
czwartek, 30 października 2008
Wizyta u lakarza specjalisty to niezwykła chwila. Jej doniosłość potęguje fakt wielomięsięcznego oczekiwania. Potem jeszcze należy upewnić się, czy aby w tym dniu nie zaplanowano protestów, wyjazdów, czy na dowód, że mamy do czynienia również z człowiekiem, nasz lekarz jest zdrowy. Gdy upewnimy się, że droga do niego stoi otworem, pozostaje nam już tylko starcie z współbraćmi w niedoli. Kolejka pod gabinetem to nasz żywioł i niech nikt nie waży się usprawniać nam oczekiwań jakimiś numerkami. My lubimy siedzieć, siedzenie to rzecz święta. Nie będzie nam tu numer "trzeci" wchodził prosto z ulicy, gdy np. "siedemnasty" siedzi już dwie godziny przed otwarciem gabinetu i wysiedział sobie prawo do pierwszeństwa w kolejce.
W mojej kolejce prym wiódł pan, który jak się potem okazało, termin miał na inny dzień. Siedzał, siedział i wysiedział nie tylko wcześniejszą datę, ale i wejście do gabinetu przed innymi;)
poniedziałek, 27 października 2008
sobota, 25 października 2008
Ojojojojoj! Irytku, tak się zaniedbać? Ostatnia notka tydzień temu wpisana! Hmm... sama nie wiem dlaczego tak się porobiło. Dawniej pisałam codziennie, a nawet i kilka razy bywało. Czy miałam wtedy bujniejsze życie? Nie, żyje mi się tak samo. Nawet mniej czasu zajmowało mi siedzenie przy komputerze. Jednak po głębszym zastanowieniu się przyczynę widzę w tym, że przez ten czas uczyłam się ciągle nowych rzeczy, o których dawniej nie miałam pojęcia. Nauczyłam się robić szablony, a to wcześniej czy później wymaga uczenie się HTML, o CSS już nie wspomnę. I choć teraz robię ich niewiele, to musiałam zapoznać się z jakimś programem graficznym. Smiać mi się chce, gdy przypomnę sobie, że pierwsze grafiki obrabiałam w poczciwym Paincie. Wtedy to wystarczało, teraz już nie. Teraz są inne trendy;) Programy graficzne mają to do siebie, że wciągają. Na dłuuuugie godziny. Nawet gdybym nie zajmowała się tym wszystkim, to mając do czynienia tylko z blogami, poszerzałabym wiedzę o sieci, a ona dopiero wciąga! Blogowanie też zmienia spojrzenie na wiele spraw, na siebie również, ale ten aspekt zostawię sobie na inną okazję. Chyba oczyściłam się z zarzutów;) Ach, jakżebym mogła pominąc tak ważny szczegół, tylko prosze się nie śmiać. Word zaczyna otwierać przede mną swoje podwoje! Że co? Że późno? Na każdego przychodzi odpowiedni czas:)
poniedziałek, 20 października 2008
Dzisiaj zobaczyłam najnowsze szablony Taishy...i mnie powaliło. Podobają mi się bardzo i wiem, że nigdy takich nie zrobię. Po pierwsze, nie mam potrzebnych umiejętności posługiwania sie Gimpem lub Photoshopem, a po drugie, nawet podobne pomysły nie zaświtają mi w głowie. Nie wiem dlaczego, chyba jestem zaprogramowana na minimalizm. Mam ograniczenia, sama sobie je narzucam i nie panuje nad tym. Po prostu mus;) Ileż to razy wstawiałam różne ozdobniki, żywsze kolory, a na końcu je usuwałam. Przymus wewnętrzny, ot co. Jednak szablony Taishy, to nie ozdobniki, to całość przemyślana w każdym detalu. http://szablon.blox.pl/2008/10/domowa-jesien.html
Cóż za paskudny charakter, akurat w szablonach muszę być taka nieśmiała?!;)
sobota, 18 października 2008
Nie znoszę robić zakupów, nigdy mnie nie nęciło chodzenie po sklepach. Nawet jak powstawały pierwsze hipermarkety. Poszłam, zobaczyłam, jak to wygląda, zdenerwowały mnie tłumy, głośna muzyka, brak tego czego się szuka, choć wrażenie ma się, że jest wszystko, częsta tandetnośc towarów, kilometry do przejścia, długachne kolejki do nieczynnych kas i wystarczyło mi to, aby powracać tam w ostateczności. Czyżbym była nietypową kobietą? Nietypowe na pewno jest to, że M. będąc mężczyzną, namawia mnie na zatrzymanie się gdzieś, aby choć pooglać towar. Dzieje się to zresztą zawsze w trakcie jazdy w innym celu. Zazwyczaj mówię, jedźmy dalej, ale gdy dam się namówić, to moje zachowanie w sklepie jest podobno podobne do tego na zdjęciu;) 

środa, 15 października 2008
Dzisiaj zaczyna się szczyt w Brukseli, a ja zaczynam się bać co z tego wyniknie. Czytam artykuły prasowe i chwilami oczy przecieram ze zdumieniem. Przez 14 lat, gdy na szczyt Unii udawali się premierzy bez kurateli prezydenta, nikt ze specjalistów konstytucjonalistów nie zarzucał im przekraczania uprawnień, wchodzenia w buty innego urzędu. Ciekawe, dlaczego teraz zapisy konstytucyjne próbuje się interpretować na korzyść prezydenta. Nagle konstytucja zrobiła się niejasna, wymaga interpretacji. A może ktoś ma wybujałe ambicje? A może prawo jest na usługach urzędów?
To co dziś się odbywa wokół szczytu Unii, można porównać do historii z PZPN i zachowania jego działaczy, "po nas choćby potop".
sobota, 11 października 2008
Przez cały tydzień nie wstawiłam nowej notki. Powodów jest kilka. Po pierwsze jeśli nie pisze się przez kilka dni, to potem trudniej zacząć. Odsuwa się ten moment w najbliższą przyszłość i tak dochodzi się np. do tygodnia. Po drugie Neostrada, po trzecie Neostrada i po dziesiąte Neostrada. Dziad, a może dziadówa zrywa sie co kilkanaście sekund. Nie, nie przez cały dzień, ale akurat wtedy, kiedy irytek potrzebuje internetu. Po któreś tam zirytowały mnie ogromnie dwie sprawy: PZPN i Najważniejsza Osoba w Państwie. PZPN przez to, że jeszcze się trzyma (mam za złe rządowi, że nie rozwalił tego towarzystwa, nawet poświęcając Euro 2012), natomiast Najważniejsza Osoba w Państwie tak mnie irytuje, że długo by wymieniać. W tej chwili swoją nadaktywnością, a szczególnie umiłowaniem latania.
Dla poprawy samopoczucia rzuciłam się w wir robienia szablonów (tylko do katalogu), a gdy internet odpływa, mam zajęcia z Wordem i Photoshopem, no i bez łaski, Neostrado.
 
1 , 2
Customize.org