CZYLI ZACHOWAJ DYSTANS
środa, 31 października 2007
      

Nie śmierć rozdziela ludzi, lecz brak miłości
                                      
 Jim Morrison

wtorek, 30 października 2007
"Nadejszła wiekopomna chwila". Po prawie rocznym oczekiwaniu nadszedł ten moment, kiedy miałam zostać przyjęta przez kardiologa w poradni specjalistycznej. A to, że w międzyczasie zaliczyłam oddział ratunkowy i leczenie prywatne, puszczam w niepamięć. Ważne, dotrwałam.
M. przypominał mi, aby wcześniej zadzwonić i się upewnić, ale ja oczywiście najpierw zapominałam, a potem przyszła sobota i niedziela. W poniedziałek, niestety nie dodzwoniłam się. Potem okazało się, że na szczęście. Gdyby komuś w rejestracji zechciało się podnieść słuchawkę, dowiedziałabym się, że termin mojej wizyty został odsunięty w kolejną nieznaną przyszłość, a tak nieświadoma niecnych zamierzeń służby zdrowia, wkroczyłam pewnie do gabinetu lekarskiego. W konfrontacji twarzą w twarz wygrała moja fizjonomia poznana przez panią doktor w jej gabinecie prywatnym.
Ktoś może zdziwi się, jak można wejśc do lekarza z pominięciem rejestracji. Ano można. Termin ustalony wcześniej zwalnia mnie z rejestrowania się w dniu wizyty. Co prawda powinnam się upewnić, czy wyciągnięto kartotekę, czy lekarz jest itd, ale mnie nie chciało się stać w dość długim ogonku. Wyraźnie tego dnia dobry duch nade mną czuwał:)
poniedziałek, 29 października 2007

WISŁA  -  LEGIA

tradycji stało się zadość :)))

niedziela, 28 października 2007
Są cztery "rzeczy", których nie można cofnąć:

Kamień, który został rzucony,

Słowo, które zostało powiedziane,

Okazja, której się nie wykorzystało,

Czas, który przeminął...
czwartek, 25 października 2007
Po piętnastu latach policja schwytała zbiegłego więźnia. Przez kilkanaście lat nie kontaktował sie z rodziną i często zmieniał miejsce zamieszkania, dzięki czemu umykał deptającym mu po piętach funkcjonariuszom. Wpadł, gdyż zdecydował się odwiedzić krewnego, przebywającego w szpitalu. Sprawiedliwość już tam na niego czekała. Jakiegoż przestępstwa dopuścił się, że wysłano za nim europejski list gończy i uruchomiono całą machinę policyjną?
Czasami na bazarach, targowiskach można zauważyć wianuszek panów, a w środeczku na jakiejś skrzynce stojące trzy kubki. Pod jeden z nich na oczach zebranych wkłada się drobny przedmiot, właściciel kubków szybko je przestawia, a ktoś z gromadki zgaduje, pod którym po tym szacher macher będzie. Za odgadnięcie dostaje umówioną kwotę, za pomyłkę, takowąż kwotę płaci. Wygrywa się pierwszy raz dla zachęty, potem kasę zgarnia organizator zabawy. No i naszego delikwenta zgarnęła policja. Za oszustwo, dostał 2,5 roku odsiadki. Odsiedział dwa miesiące, po czym nie wrócił z przepustki do więzienia;)

wtorek, 23 października 2007
To o czym chcę napisać, dotyczy jeszcze niedzielnego głosowania. Nurtuje mnie to. Pierwsze wyniki podano nam ok.23.00. Przez cały poniedziałek stopniowo napływały do PKW wyniki z komisji wyborczych, toteż procent zdobytych głosów zmieniał się. W poniedziałkowe południe wiedzieliśmy już jak wypadły partie w USA. Tam zwyciężyło PiS, do wieczora czekaliśmy na wyniki z Europy, groziło nawet, że nie będą doliczone. W końcu, kiedy nam je podano, okazało się, że sukces odniosła Platforma i to dużą różnicą głosów. O co mi zatem chodzi? O to, że po ich dodaniu nie zmienił się wynik wyborczy, nawet o dziesiątą punkta. To by znaczyło, ze głosy rodaków rozsianych po całej Europie, tak tłumnie cierpliwie stojących w kolejkach nie mają żadnego znaczenia poza propagandowym. Jeśli tak jest, to czy ma sens organizowanie wyborów za granicą? Przyznaję, że jestem zaskoczona iż głosy emigrantów nie zwiększyły pozycji zwycięskiej partii.
poniedziałek, 22 października 2007
Już po wszystkim...udało się!!!


Uff...ale było nerwowo.
 
1 , 2 , 3
Customize.org