CZYLI ZACHOWAJ DYSTANS
niedziela, 28 września 2008
Odszedł jeden z moich ulubionych aktorów. Kończy sie powoli pewna epoka kina... 

piątek, 26 września 2008


Doszłam do wniosku, że sama strawa duchowa to za mało. Pozazdrościłam blogom kulinarnym i również zaserwuję swoją propozycję. Jest dla baaardzo leniwych i tych, którym nigdy nic nie wychodzi. Zdjęcia nie będzie, bo nie zdążyłam, zresztą nie planowałam i już jest zjedzony.

Przepis:
4 jajka
1 szklanka cukru (daję 3/4)
1 szkalnka mąki
szczypta soli
kilka jabłek, śliwki, lub co kto woli, pyszne jest też z bananem pokrojonym w plasterki

Utarte jabłka (na wiórki, pokrojone owoce) wyłożyć na dno, posmarowanej i posypanej bułką tertą tortownicy. Dla bardziej wybrednych -  można posypać rodzynkami, skórką z pomarańcza.
Utrzeć jajka z cukrem, wsypać mąkę, sól. Wymieszać. Wylać ciasto na owoce i piec ok. 40 minut. Można jeść gorące!
wtorek, 23 września 2008
Blog ostatnio zawojowały teksty poetykie. Nie mogłabym nie wykorzystać takiej okazji. Sam autor dostarczył mi karmy, za co mu serdecznie dziękuję:) Dzisiejszy tekst jest piosenką, którą przed laty śpiewał Andrzej Rosiewicz na festiwalu w Opolu. Przepadam za kabaretowymi utworami, a jeśli są z gatunku "strasznych",  to podwójnie;)

muzyka: Bohdan Pieczyński 
słowa: Maciej Szwed 


    BALLADA MASOCHISTY 


Biczem długim, rzemiennym, 
w grube supły wiązanym 
sprawiam sobie niezmiennie 
straszne cięgi co rano. 
Puchną pręgi jak węże, ciało wije się w męce, 
tryska krew, na kafelki w łazience. 
La, la, lala, lala, lalala, la, la 
Tryska krew, na kafelki w łazience. 

Starym drutem kolczastym, 
zardzewiałym i tępym 
zrywam bandaż i plaster, 
szarpię ciało na strzępy. 
Przeokropny to widok, 
włos na głowie powstaje, 
co za ból, już gangrena się wdaje! 
La, la, lala, lala, lalala, la, la 
Co za ból! Już gangrena się wdaje! 

Na wiedeńskim serniku 
mam kolonię wirusów 
strasznych chorób bez liku: 
dżumy, świnki, tyfusu. 
W potłuczoną strzykawkę 
łyżkę tego nakładę, 
szybki ruch i wstrzykuję to w ........zadek! 
La, la, lala, lala, lalala, la, la 
Szybki ruch i wstrzykuję to w zadekcudownie! 

Z tego bólu podnietę 
jak ze źródła dziś czerpię 
żeby zostać poetą 
trzeba wiele wycierpieć. 
Maczam pióro w krwi ściętej, 
która broczy z mej pięty, 
piszę tekst nowej polskiej piosenki. 
La, la, lala, lala, lalala, la, la 
Piszę tekst smutnej, polskiej piosenki.
niedziela, 21 września 2008
Osoby, które czytają ten blog od dłuższego czasu, może pamiętają moje poszukiwania tekstu piosenki o "trupie w trawie". Szukałam go przez dłuższy czas, zresztą z Waszą pomocą. Poszukiwania skończyły sie niepowodzeniem. I dzisiaj stała się rzecz niesamowita. Pod zeszłoroczną notką, w komentarzu tekst piosenki wpisał mi sam autor, osobiście! http://irytek05.blox.pl/2007/06/PROBLEMY-Z-TRUPEM.html#k5614018  I jak tu nie wierzyć w cuda. Ależ miałam dziś dzień:)

muzyka: Andrzej Bieniek 
słowa: Maciej Szwed 


DRAMAT W OGRÓDKACH DZIAŁKOWYCH 


Na alejce posypanej świeżym piaskiem, 
przy rabatce obsadzonej pelargonią 
ktoś udusił panią plastikowym paskiem, 
Kto? - Nie wiemy. Przypuszczalnie, chyba On - Ją. 

A poza tym nic na działkach się nie dzieje, 
co niedziela działkowiczów barwny tłum, 
każdy coś tam sobie plewi, coś tam sieje, 
na natury łono z żoną pędzi tu. 

Z papierowej torby co stała w altance, 
winem dzikim gęsto wokół obrośniętej, 
zamiast marchwi wydobyto cztery palce, 
a za nimi kciuk i resztę - czyli rękę. 

A poza tym nic na działkach się nie dzieje, 
co niedziela działkowiczów barwny tłum, 
gwoździkami zbijesz ławkę, gdy się chwieje 
pszczółki brzękiem ukołyszą cię do snu. 

Obco brzmią tu groźne słowa: powódź, pożar, 
nikt się gazem nie zatruje w swej altanie, 
co najwyżej z nieprawego znajdziesz łoża 
dziecię, w grządce groszku zręcznie zagrzebane. 

A poza tym nic na działkach się nie dzieje 
co niedziela działkowiczów barwny tłum 
pośród kwiatów głośno dziadek się zaśmieje, 
bo wesoło, bo beztrosko tutaj mu. 

Tam poziomek w krąg czerwienią się jagody, 
gruszki wiszą, ciężkie sokiem, na gałęzi, 
nie zakłóca nic radości i pogody, 
choć w wspomnianych już poziomkach ktoś zarzęzi. 

A poza tym wciąż na działkach pięknie będzie, 
co niedziela działkowiczów zjedzie tłum, 
z parcianego węża wodą sięgniesz wszędzie, 
w szumie drzewek ledwie słychać ciche bul..bul..bul. 
tak wesoło, tak beztrosko ludziom tu.
Dość juz smęcenia, trzeba się wyzwolić z tej jesiennej chandry. Na początek żarty rysunkowe:)



Zajrzałam na stary blog i jedną z ostatnich notek był ten wiersz. Też była jesień, lecz innego roku. Jak ten czas pędzi...

            Jesień

Zanurzać zanurzać się 
w ogrody rudej jesieni 
i liście zrywać kolejno 
jakby godziny istnienia 

Chodzić od drzewa do drzewa 
od bólu i znowu do bólu 
cichutko krokiem cierpienia 
by wiatru nie zbudzić ze snu 

I liście zrywać bez żalu 
z uśmiechem ciepłym i smutnym 
a mały listek ostatni 
zostawić komuś i umrzeć

                          E. Stachura
czwartek, 18 września 2008
Na tę porę nocy idealna. Jedna z najlepszych solówek. Deep Purple - Child in time.


 
1 , 2
Customize.org