CZYLI ZACHOWAJ DYSTANS
niedziela, 30 sierpnia 2009

Siedzę przed komputerem i czuję się obco. Zbyt dużo zmian w tak krótkim czasie. Mam nowego windowsa, nadal XP, ale wersja "home". Patrzę na swe szablony i ogarnia mnie wściekłośc na zmianę z załamką. Widzę inne czcionki, dziwnie pogrubione, jakbym patrzyła na nie oczami ubuntu, mało tego, pewne ich typy w ogóle mi się nie wyświetlają, na czele z moją ukochaną Century Gothic. Robiąc szablony starałam się, aby identycznie wyglądały w większości przeglądarek, nie brałam pod uwagę róznic w wersjach systemu. Moja naiwność i niechętny stosunek do typografii wychodzi teraz na jaw i świeci prosto w oczy.
Żeby mnie bardziej pognębić, w nowym windowsie mam IE8. Powinnam się cieszyć, tyle razy narzekałam na "szóstkę", że paskuda, dno zupełne i inne takie. Tak, to wszystko prawda, ale jak robić szablon, nie mogąc sprawdzać efektów w IE6? Nie miałabym odwagi opublikować nowej pracy, bo wiem, jakiego potworka może ta przeglądarka z niej zrobić. Wroga lepiej mieć pod kontrolą;)
To nie konec mych nieszczęść. Zniknęły mi z Photoshopa te oto gradienty:



Jeśli ktoś ma pomysł, jak je odzyskać, lub na nowo pozyskać, to bardzo proszę mi go zdradzić. 

Pozostało mi opublikować dwa ostatnie szablony zrobione przed "nieszczęściem" i zapaść w letarg.

środa, 26 sierpnia 2009

Pogrążyłam się w żałości. Straciłam windowsa. Burze nie poradziły z nim sobie, jakoś przetrwaliśmy, zeżarły go wirusy i robaki. W tej chwili piszę z linuksowego ubuntu. Świat jest tu trochę inny, zwłaszcza czcionki. W jednych miejscach za duże, w innych lupa by się przydała (choćby w tym edytorze). Nie wiem, co gdzie jest, gdzie czego szukać, więc staram się nie klikać pochopnie, aby tej namiastki nie utracić. Pozostał mi niestety tylko internet, wszystko co miałam na twardym dysku skonsumowały robale: pliki mojej strony WWW (zrezygnowałam z serwera), zbiór grafik, ogromny zbiór patternów, textur, pliki do efektów Photoshopa, adresy do różnych stron. To tylko to, co było mi pomocne w robieniu szablonów, ale oprócz nich miałam mnóstwo innych ciekawych rzeczy na dysku. Zaczynam od zera. Maksymalnie odchudzona, wezmę się za odtwarzanie utraconego mienia, bez pomocy jednak się nie obejdzie;)

Acha, gg tez straciłam, tzn wszystkie kontakty, bo swój numer mi pozostał.

niedziela, 23 sierpnia 2009
wtorek, 18 sierpnia 2009

Ogólnie czas miło mi płynie. Niby nic szczególnego się nie dzieje, bo siedzę w domu, ale cała rodzinka jest w komplecie, przez co siedzenie nabrało wartości. Sielanka byłaby pełna, gdyby nie pewien zgrzyt. Zgrzyta o komputer, dokładniej, kto w danym momencie zasiądzie przed nim. Najczęściej chętni są w liczbie mnogiej.
Dotychczas noc należała do irytka, ale od kiedy zakończyły się zajęcia na uczelni, do moich godzin pretenduje Młody.
Najmniej czasu przed komputerem spędza M., więc ma priorytet, jednak on ciągle coś wysyła, coś mu przylatuje, przez co trzeba go nagle i niespodziewanie dopuszczać do klawiatury, co jest bardzo denerwujące.
Na dodatek siostra, głównie w trosce o moje zdrowie, zrobiła nam medyczno-naukowy wykład na temat snu.
W skrócie wygląda to tak:
Dziadziu, jeśli wcześnie kładzie się spać (ok.20.00), to do 24.00 powinien być wyspany. Męczenie się przez pozostałą część nocy nie nazywamy bezsennością. (Ucieszy się, gdy się dowie;)
Ja mam o 23.00 już spać. Na pytanie co robić, gdy o 4 nad ranem będę wyspana, dostałam odpowiedź - "siądziesz do komputera":)
Bez usterki dla zdrowia noc może zarywać tylko Młody, z czego skrzętnie korzysta, zawłaszczając irytkową porę.
M. jako człowiek rozsądny nie otrzymał żadnych naukowych wskazówek.
Cóż, przechodzę na czas nowojorski ;)

 

środa, 12 sierpnia 2009

"Czas to nie pieniądz,  czas to prezent."

/aforyzm afrykański/


Aforyzm afrykański, ale podpisuję się pod nim prawą i lewą ręką. Dlaczego do prostych prawd dochodzi się najpóźniej?...

środa, 05 sierpnia 2009

"...A tymczasem leżę pod gruszą
Na dowolnie wybranym boku
I mam to, co na świecie najświętsze
Święty spokój..."

Fragment piosenki Rodowicz jest moim mottem w tym tygodniu. Ogarnęło mnie lenistwo, zwalczam je, ale sił brak i jakby przekonania. A że wyznaję zasadę nic na siłę, toteż stan ów może  jakiś czas potrwać;)

Customize.org