CZYLI ZACHOWAJ DYSTANS
piątek, 29 sierpnia 2008
Przyjaciółkę czeka uroczystość, na którą chciała założyć szałową kieckę. Niestety kiecka jest lekko ciasnawa. Zostało kilka dni na schudnięcie. Od czego ma się przyjaciół? Zaproponowałam jej dietę, o której swego czasu głośno było na blogu Mattkipolki. Kobiety były nią zachwycone. Pięć dni męczarni i kilka kg zrzucone. Uprzedziłam zawczasu, że w trakcie kuracji jest się niemiłym w obyciu, co tam niemiłym, ma się ochotę gryźć. To wszystko wiem ze słyszenia, a dokładniej z oczytania. Wczoraj przyjaciółka zjawiła się cała w skoworonkach, tryskająca humorem. Pytam podejrzliwie - a jak tam dieta? - Trzy kilogramy już straciłam - słyszę odpowiedź. I co, nie masz ochoty gryźć? - niedowierzam jeszcze. Nie, świetnie się czuję - pada odpowiedź. I wtedy poczułam, że i dla mnie światełko zabłysło. W poniedziałek zaczynam! Pierwszy produkt, kilogram ziemniaków będę miała z ekologicznej grządki:)
Może przeżyję, a raczej wytrwam...
środa, 27 sierpnia 2008
W skrócie. 
W Rosji uczniowie w podręcznikach historii przeczytają, że Katyń to nie mord, lecz strategiczne posunięcie świetnego polityka Stalina, a tak w ogóle była to odpowiedź za bitwę i smierć żołnierzy sowieckich w 1920 roku.
W Białoruskiej szkole dowiedzą się, iż AK przez całą wojnę kolaborowało z hitlerowcami.
W Polsce natomiast IPN - pństwowa instytucja nie umieściła Lecha Wałęsy w wykazie osób represjonowanych w PRLu. Nie pominęła jego adwersarzy, w tym autorów książki o byłym prezydencie i oczywiście braci Kaczyńskich.
Ot, historia i historyjki...
piątek, 22 sierpnia 2008
Blog mi się zmienia w fotoblog, do czego nie mogę dopuścić, bo jeden takowy już mam. Niestety zaniedbany co nieco. Ale nie o nim chciałam tu pisać. Dzisiaj cierpię. Może mniej niż wczoraj, ale cierpię. Powodem ząb. Dałam się zaciągnąć M. do gabinetu (sprawdził go na własnych zębach:), zażyczyłam sobie zastrzyk przeciwbólowy i dopiero potem dopuściłam panią doktor do wiertła. I to był błąd. Zastrzyk był błędem, bo i tak mnie bolało. Co prawda nie skakałam na fotelu, ale miałam nic nie czuć! Nie czułam za to szczęki i warg, przez co pogryzłam się w trakcie kolacji. Czucie odzyskałam rano, a z nim ból. Pani doktor od dziś jest na urlopie:) Oby leczenie kanałowe nie zmieniło się w rwanie. Czy kogoś może rozbolał w tej chwili ząbek?

Poprzednie fotki się podobały, więc zamieszczam kolejne:)



środa, 20 sierpnia 2008
poniedziałek, 18 sierpnia 2008
Dzisiaj, a raczej wczoraj miałam imieniny. Ciekawe kto, kiedy i gdzie wymyślił, że tego dnia należy składać sobie życzenia. No i jeszcze dlaczego? Czy ktoś zna odpowiedź? Coś mi się zdaje, że to polska tradycja.
Życzę Ci wszystkiego najlepszego, zdrowia, szczęścia, pomyślności, spełnienia marzeń itp. To najczęście się słyszy. Hmm, tylko jakie to ma znaczenie, że mam na imię tak a nie inaczej. Urodziny to zrozumiałe, jako rocznica pewnego faktu, czyli narodzin, bardziej nadają się do świętowania. To dobry moment na refleksję, na postanowienia, na dalsze plany. Imieniny są sztucznym świętem. Poza tym nie każdy lubi swoje imię. Wyobraźmy sobie np. kogoś, kto ma na imię Alfons i słyszy: Z okazji imienin wszystkiego najlepszego...To brzmi prawie jak prowokacja. Albo Adolf...albo nie, zaczyna ponosić mnie wyobraźnia. Lepiej pójdę spać.
niedziela, 17 sierpnia 2008
Mój stosunek do muzyki jest dziwaczny. Bywają okresy kiedy czuję do niej niechęć. Celowo i z premedytacją jej unikam. Boję się, że znów mnie porwie, wejdzie w umysł, rozleje się w każdą cząstkę ciała i zakłóci mój spokój wewnętrzny. Ma na mnie przeogromny wpływ, bez względu na jej rodzaj, dlatego uciekam w okresową kwarantannę. Wczoraj wciągnęły mnie afrykańskie rytmy, dzisiaj koncert T.Love. Piszę i poruszam się w takt muzyki. Zawsze tak jej słuchałam i słucham. Jeśli dożyję wieku staruszki, to jestem pewna, że też bedę kiwać się do jej rytmu. A jeśli na łożu śmierci usłyszę muzykę, to choć palcem z braku siły sobie wdzięcznie poruszam:)
 
1 , 2 , 3
Customize.org