CZYLI ZACHOWAJ DYSTANS
czwartek, 30 sierpnia 2007

Po Koniu został mi szablon i błakające się po głowie rózne powiedzenia, frazeologizmy i przysłowia. Gdy byłam maksymalnie wkurzona, przypominałam sobie najpierw te adekwatne do sytuacji, a potem już jakiekolwiek związane z tematem.
No to lecimy irytku:
- Wstydziłbyś się tego, ty stary koniu  (o, to często powtarzałam)
- Oj, ty koniu, robić ci się nie chce.
- Zdrowy jak koń.
- Wielki jak kon.
- Harować jak koń.
- Żre jak koń, a pracuje tyle, co kot napłakał.
- Co koń wyskoczy.
- Zjeść konia z kopytami.  (to moje odczucie gdy wracam z kulinarnych blogów)
- Znać sie jak łyse konie.  (mam pare takich osób;))
- I w sto koni nie dogoni.
- Kiedy spaść, to z dobrego konia  (tak jest!).
- Konia kują, żaba nogi podstawia.
- Kon ma cztery nogi i też się potknie.  (ostatnio często używam)
- Kon ma wielki łeb, niech się martwi.  (bardzo mi sie podoba, bardzo:)
- Na koniu jedzie , a konia szuka.  (oj, zdarza się)
- Pańskie oko konia tuczy.  (tez prawda)
- Koń by się uśmiał.
Tym akcentem kończę końską listę i czekam na kolejne propozycje:)

- Baba z wozu, koniom lżej.  (dopisała ANIAGRA13)
Jak by kon o swej sile wiedzial, nikt by na nim nie siedział.  (MARGA77)
-
"I znów księzniczka Anna spadła z konia".  (ANIAGRA13)
-
Rżysz jak koń.  (ANIAGRA13)
- Darowanemu koniowi nie patrzy się w zęby.  (TOLCIA)
- Szczerzyć zęby jak koń do owsa.  (ANIAGRA13)
- Lubić seks jak koń owies.  (ANIAGRA13)
- Końskie pieszczoty.  (ANIAGRA13)   Czy ktoś mi je objaśni?
- Największe szczęscie w świecie na końskim leży grzbiecie.
 (HANECZKA14)
- Końska dawka.  
(ANIAGRA13)
- Tak to bywa, koń się topi, ogon pływa.  (BEZPODSTAWNIE)
- Dawać komuś konia z rzędem.  (BOLCIA)
- Jaki koń jest każdy widzi.  (JUSTKA32)
- Słowo się rzekło kobyłka u płotu / Też kon tylko Ona/. (LECHU)
- Konia z rzędem . (LECHU)
- Szybko - czyli co koń wyskoczy (LECHU)
- Man hat schon Pferde kotzen gesehen, czyli: niektorzy widzieli rzygajace konie, w senscie: nie ma rzeczy niemozliwych. (TESSA37)

 

wtorek, 28 sierpnia 2007
Co mnie podkusiło nazwać roboczo tworzony szablon "Końskie zmagania". Nazwa miała kojarzyć się z koniem, obrazkiem z jego podobizną, a stała się zapowiedzią koszmaru jaki mnie czekał.
Nie ma co ukrywać, koń mnie powalił. Spadłam z niego, chociaż żem ani księżniczka, ani Anna. Spadłam z niego, a on mnie powlókł za sobą i sponiewierał okrutnie. Z pomocą oczywiście przyszły Finetka i Auel. Już się wydawało, ze okiełznany, gdy znów stanął dęba. Dzikie to to i narowiste.
Po miesięcznych zmaganiach sama mam juz łeb jak u konia. Co wejdę na Bloxa, zewsząd wyłania się koń. Jest już na czterech blogach. Rozmnożyła się paskuda. Auel pytała, czy stadninę zakładam;). Chciałabym wyjaśnić, ale to zbyt skomplikowane, toteż darujmy sobie. Powiem tylko, że zawiązał sojusz z Explorerem i stąd te moje zgryzoty. Chociaż starałam się trzymać nerwy na wodze, czasami puszczały i na jakiś czas rzucałam wszystko w kąt. Jednakże wszystko ma swój początek i koniec, więc i ja doczłapałam do mety, po dwóch miesiącach pracy i po interwencji na końcu niezawodnej Radzido. Szablon wreszcie skończony! Mam tylko nadzieję, że nie zrobi przykrej niespodzianki potencjalnym użytkownikom, ale prawdą jest, że choć koń ma cztery nogi, też się potknie, to i początkujący irytek może. Ocenę pozostawiam ogladającym. Zresztą, jaki kuń jest, każdy widzi.
O, TUTAJ.
niedziela, 26 sierpnia 2007
Przepraszam, naprawdę bardzo przepraszam za zaniedbanie z mojej strony wszystkich tak sympatycznych i miłych dla mnie blogowiczów. Ale w tym stanie ducha nic nie jestem w stanie robić. Za chwilę chyba trafi mnie szlag. Jeśli już takich wyrażeń irytek używa, to znaczy że może go trafić. Nie jestem w stanie skupić się nad niczym. Nie dosięgły mnie żadne bardziej znane nałogi, dosięgła mnie szablomania. Nie dosypiam, nie dojadam, z rodziną jestem w stanie wojny (o komputer), humor paskudny, a wszystko to przez szablony i ich rózne anomalie, których nie rozumiem. Bezsilność i wściekłość z tego powodu. Niestety nie ma na Bloxie forum, gdzie można by się zwracać z problemami z CSS. Ile razy można prosić o pomoc Radzido i Finetkę? Juz mi wstyd do nich się zwracać. Irytek, weź się w garść i nie zawracaj ludziom głowy głupotami! Tez sobie znalazłaś problemy, układy wokoło, korupcja się szerzy, wybory tuż tuż, Tusk wilkiem w owczej skórze, bezrobotni pojechali do Anglii, a wszystkim się żyje dostatniej.

PS Czy ktoś poda mi pomocną dłoń i poleci tytuł książki, z której mogłabym się dokształacić w kaskadowych arkuszach stylów. (nie strona internetowa)

No proszę i styl mi sie popsuł, użyłam trzykrotnie słowo "stanie" w sąsiedztwie.

czwartek, 23 sierpnia 2007
Czasami robi się człowiekowi przykro, niby głupstwo, a jednak przykro...
wtorek, 21 sierpnia 2007
Kiedy zapomniałam hasła do jednej z poczt, postanowiłam zrobić wśród nich mały remanent.
Policzyłam wszystkie jakie posiadam. Wyszło, że jest ich dziewięć, każda w użyciu. Prawda, że jedne bardziej, inne mniej. Najwięcej mam ich w gazecie. Gazetowa jest prosta w obsłudze, mało reklam. Zachwycałam sie swego czasu Wirtualną Polską, do momentu, kiedy zorientowałam się, że załączników nie wysyła. Poczta na o2 ma prosty czytelny wygląd, nawet Irytek sobie radził (a była to jego pierwsza w życiu). Dobrze mi się na niej pisało, mam z nią zwiazane miłe wspomnienia, ale tak przesiewa informacje w poszukiwaniu spamów, że meile docierały po kilku dniach (no ile można czekać?!). A że gazetowa czasami wiadomości nie chce wysłać, bo akurat coś działa nie tak, to już drobiazg, nie czepiajmy się;)
Po kilkudniowej wymianie meili z Postmasterem poczty, skleroza irytkowa cofnęła się i sam sobie przypomniał zapomniane hasło, bez pomocy, o! A to felerne już zmienione i zanotowane ;)
niedziela, 19 sierpnia 2007
Mówi się "jaki koń jest, każdy widzi". Nikt na razie nie widzi, bo ta zaraza się znarowiła. Końskiego zdrowia do niej trzeba i anielskiej cierpliwości. Chwaliłam się kiedyś szablonem, jaki dla mnie zrobiła Auel (jest w zakladkach). Z takim samym obrazkiem równolegle ja robiłam szablon. No i właśnie o nim mówię, jeszcze nad nim grzebię. A to wszystko przez Internet Explorer. Już nie będę złorzeczyć, zrobiłam to na Zmaganiach Irytka, ale wściekła jestem nadal. Z tej wściekłości i bezradnośći skasowałam bloga. Nie będzie mi jakaś niedorobiona przeglądarka narzucać swoją wolę. Precz z IE!!!

piątek, 17 sierpnia 2007
Dzień zbliża się do końca a wraz z nim moje święto:)
Młody podarował mi fajne bruliony, aż trzy. Oczywiście nie było to zupełnie bezinteresowne. Wie, że lubię pisać i ma nadzieję na porzucenie przeze mnie komputera. Fakt, wolę robić wszelkie notatki, zapiski tradycyjną metodą niż wystukiwać na klawiaturze. Nawet często z internetu przepisuję na papier. Taka ze mnie zatwardziała tradycjonalistka, epigonka w nowych czasach.
Dzień imieninowy mijał bardzo miło, dopóki nie spróbowałam wejść na pocztę. Gdzieś, kiedyś wyczytałam, że co pół roku powinno się zmieniać jej hasło. Toteż zmieniłam. Nawet je sobie zapisałam na wypadek, gdybym zapomniała. No i zapomniałam. Znalazłam ściągę, zalogowałam się ...i pudło. Zrekonstruowałam sobie hipotetyczny tok myślenia, jakim mogłam podążać, gdy wymyślałam nowe, wypróbowałam wszelkie kombinacje i nic, fiasko.
Teraz prowadzę korespondencję z Postmasterem i udowadniam, że ja to jednak ja. Przy okazji przekonałam się, jak niewiele szczegółów potrafię podać o swej poczcie. Cóż, trudno się dziwić, gdy ma się 9 kont i trzeba założyć jeszcze jedno;)
 
1 , 2 , 3
Customize.org