CZYLI ZACHOWAJ DYSTANS
piątek, 27 czerwca 2008
WIWAT HISZPANIA !!! Kocham Hiszpanów!
Wróciłam, ale tylko na przepustkę. W niedzielę wieczór mam znów się tam stawić. Do licha, trzy dni nudziłam się jak mops, a w dniu wyjścia nagle sypnęły się różne pomysły na dodatkowe torturowanie irytka. I w dodatku mam być na czczo, czyli o głodzie. W każdym razie łóżko zaklepałam, ma na mnie czekać.
No tak, znów nie oglądnę meczu, złośliwość losu.

Dziękuję serdecznie wszystkim za podbudowujące komentarze:) Jesteście kochani:*
wtorek, 24 czerwca 2008
Uff, służba zdrowia znów chce mnie gościć u siebie. Niestety nie udało mi się wykręcić. Nie wiem, ile ze mna wytrzymają. Właśnie się spakowałam.
Zastanawiam się, czy przez radio transmitują mecze.
To chyba wszystko. Jak wrócę, to będę:)
poniedziałek, 23 czerwca 2008
Od rana trzeci program TVP (tuba sami wiecie kogo) lansuje książkę nowych gwiazd w dziedzinie historii.
Pod IPNem kłębią się ponoć tłumy ( w liczbie ok. 40 osobników) chętnych do jej nabycia. Już słyszę, w których księgarniach można będzie ją dostać i zapowiedź dodruku. Od rana też zwolennicy "sami wiecie kogo" swoimi głosami poświadczają jej jedyną prawdę. Jeden jedyny dopuszczony głos broniący Wałęsy (Celiński) miał problemy z przebiciem się do świadomości społecznej, bo pech chciał, akurat wystąpiły usterki techniczne. Potem pozwolono mu dokończyć, ale kto wtedy jeszcze tego słuchał?
Teraz czekam, kiedy odezwą się głosy, aby odbierać Wałęsie honorowe obywatelstwa, zmienić nazwę lotniska w Gdańsku, zamalować wszystko, na czym nazwisko naszego noblisty widnieje, a może dałoby się Nobal mu odebrać? Skoro kiedyś SB udało się przesunąć przyznanie  tej nagrody...Przecież "sami wiecie kto" powiedział, że ktoś taki jak Wałęsa, nie może być autorytetem.
A to głos, spoza  granic 
sobota, 21 czerwca 2008
W finale Niemcy - Holandia
Faworyci odpadają. Rzuty karne w wykonaniu Chorwatów warto było zobaczyć także ku pokrzepieniu serc:)

Koniec świata:(
czwartek, 19 czerwca 2008
Ogólnie wiadomo, że nic tak nie podnosi na duchu, jak świadomość, że innym powiodło się jeszcze gorzej. Zrobiłam małe podsumowanie pierwszej fazy Mistrzostw Europy i stoi jak byk, że nie byliśmy najgorsi. Za nami jest Grecja (obrońca tytułu), która nie zdobyła żadnego punktu i Francja - mistrz z 2000go roku. Francuzi wrócili do domu z jednym punktem jak my, ale dali sobie strzelić więcej bramek.
Aaacha! I co teraz powiedzą tropiciele błędów Beenhakkera? Że brzydko graliśmy? A kto o tym będzie pamiętał za kilka lat? Potomnym i statystyce pozostaną liczby i lokaty.
Moje typy na półfinały: Niemcy - Chorwacja; Holandia - Hiszpania
W finale: Chorwacja - Holandia (Nie zdziwiłabym się, gdyby Niemcy zrobili niespodziankę, to w ich stylu wygrywać, nie mając przewagi, ale stawiam na Chorwację.)
Na razie wstrzymam się z typowaniem mistrza:)
wtorek, 17 czerwca 2008
Poszłam po meczu spać. Nie mogłam już słuchać naszych oświeconych komentatorów, Bońka, który zapomniał o swoim kompromitującym fragmencie życia jako selekcjoner narodowej jedenastki i inkwizytorów polsatowskich, którzy przez pół meczu komentowali, co Beenhaaker w tej chwili zrobił, a czego nie, choć powinien. Żałosne to było, przez nibytroskę przebijała się satysfakcja, że jednak się nie powidło Holendrowi. A oni już od dawana mówili, że mamy swoich wspaniałych fachowców. Załosne i obrzydliwe.
W sporcie powinien wygrywać lepszy. Polacy nimi nie byli. Media nakręciły spiralę oczekiwań, choć tak naprawdę szczytem naszych możliwośći było dostanie się na ten turniej. I to był już wielki sukces graniczący z cudem. Mistrzostwa Europy, to nie Mistrzostwa świata, gdzie są jeszcze słabsze drużyny z Afryki czy Azji. W Europie na tej imprezie nie ma juz słabych. Nie było też gorszych od nas. Trudno, taka jest prawda. Selekcjoner jedenastki narodowej nie jest od tego, aby budować formę zawodnika, nie nauczy go też dokładnych podań, ani innych technik. On jest strategiem, taktykiem. Na boisku było widać, że naszym brak szybkości, dokładności i innych umiejętności technicznych. Jeden Canarinios wiosny nie uczyni, choć już na pierwszy rzut oka widać, że jest z innej bajki.
czwartek, 12 czerwca 2008
Zawsze chciałam, aby przegrali, wygrywali. Dzisiaj po raz pierwszy im kibicowałam - przegrali. Miały padać bramki w ostatnich minutach, tak jak zwykle, nie padły.
Pech? Złośliwość losu? A może sprawiedliwość...
To o czywiście o meczu Chorwacja - Niemcy

Znowu sie okazało, że gospodarzom ściany pomagają. Oststnich dwóch minut nie oglądałam, wolałam nie patrzeć na to co wyprawia sędzia. Przeczucie mnie nie myliło.
 
1 , 2
Customize.org