CZYLI ZACHOWAJ DYSTANS
piątek, 30 maja 2008
Książki przeniesione na nowy regał. Antykwariat niestety wstrzymał przyjmowanie do czerwca. Teraz siedzę nad szufladami. Zapełniam komodę i utknęłam na dobre. Po latach odkrywam na nowo ich zawartość. Czegoż tu nie ma! Znalazłam modlitewnik z 30 tego roku. Jest malutki ok. 4 X 5 cm. Z tak odległych lat przetrwało kilka pocztówek. Kolekcja pocztówek jest wielopokoleniowa, oprócz najstarszych są i z czasów wojny, i z lat 50 tych, i 60 tych. Oczywiście późniejsze też. Postanowiłam na blogu "Obrazki", od dłuższego czasu będącego w stanie hibernacji, stworzyć pocztówkową mini galerię przeszłości. Może ktoś odszuka swoją miejscowość i porówna z wyglądem współczesnym:) Część widokówek, całe stosy kartek świątecznych i inne drobiazgi wyrzuciłam. Z ciężkim sercem to zrobiłam. Irytek rozsądny wziął górę nad sentymentalnym i zadecydował - wyrzucić! Sentymentalny ukradkiem troszeczkę rzeczy podprowadził i teraz głowi się, gdzie by je upchać;)
wtorek, 27 maja 2008
 
Gość w dom... 
niedziela, 25 maja 2008
Dwudziesta czwarta to pora, w której odżywam. Między innymi zerknęłam na końcówkę Festiwalu Eurowizji. Jak zwykle żenujący poziom. Nie wiem, po co bierzemy w tym udział. Nie ma znaczenia, kto nas reprezentuje. Nie należymy do żadnego z towarzystw wzajemnej adoracji, więc jesteśmy bez szans. Głosowanie jest wyrazem sympatii, jaką dany naród się cieszy w swym regionie. Skandynawowie głosują na siebie, państwa byłej Jugosławii też. Bałkany również. Mieszkańcy byłych republik byłego ZSRR w dalszym ciągu czują do siebie sentyment. Przyznam, że wciąż zadziwia mnie Litwa i Łotwa, a głosy Gruzji na Rosję zdumiewają. Tak powtarza się co rok i przyczyną nie jest wybitna piosenka. Takich tam nie ma.
Zajęliśmy ostatnie miejsce, wspólnie z Niemcami i Wielką Brytanią. Gdzieś na portalu przeczytałam: "Za rok powinno się tylko głosować, zlikwidować śpiewanie". Jestem za:)
środa, 21 maja 2008
Nie przypuszczałam, że ten mebel jest taki przepastny. Młody wyciągał i wyciągał. W połowie wyciągania byłam już pewna, że w nowym regale te książki się nie zmieszczą.
- Nic się nie martw, część mogę zanieść do antykwariatu - zaofiarował się Młody.
Układaniem książek zajął się oczywiście on. Ja tylko nadzorowałam. Dopóki wstawiał encyklopedie, słowniki i pozycje albumowe, wszystko szło gładko. Problemy zaczęły się przy kompletowaniu "drobniejszego" formatu.
- Gdzie!? Gdzie Ty wstawiasz Vonneguta!? Razem z kryminałami!? Ty w ogóle wiesz kto to jest? Słyszałeś coś o nim?
- W szkole nic nam o nim nie mówili. Postawię go koło "Pogoda i klimat", może być?
Machnęłam zrezygnowana ręką. - A wstawiaj gdzie chcesz. Za późno. Za późno na kształtowanie gustu czytelniczego.
Ponad metr bieżący półki zajęły książki kulinarne (to z czasów, kiedy chciałam udowodnić, ze mam talent;). Tyleż samo o pielegnacji roślin (z czasów kiedy dom w środku i na zewnątrz tonął w kwiatach. Potem się okazało, że w środku jest alergik, a na zewnątrz roślinki pożerają nasz budżet)
Nie wiem, po co kupowałam "Kłopoty z zębami", "Bóle pleców", czy "Dietę cukrzycową". Może to była sprzedaż wiązana... Razem z "Lekami natury" i innymi tego typu stanowią pokaźny zbiorek. Też chyba skończą w antykwariacie;)
- "Wychowanie bez porażek", "Naucz swoje dziecko myśleć" - O, to możesz zanieść do antykwariatu.
- Dlaczego?
- Bo na niewiele sie zdały.
Młody udawał obrażonego;) Brakło nam ok 4 metrów wolnego miejsca. Książki niestety stanęły na półkach w dwóch rzędach. Na podłodze zostały stosy przewodników i map.
- A z tym co?
- Trzeba gdzieś upchać - rzekłam.
- Byłaś w Słupsku?
- Nie.
- A w Stargardzie Szczecińskim?
- Nie.
- Wybierasz sie tam?
- Nie.
- To po co trzymasz te mapy?
Brakło mi racjonalnych argumentów, zresztą mogło by się skończyć jak z Vonnegutem, więc po prostu zarządziłam: - Połóż je na książkach.
Na dzisiaj zostały szuflady. Czekam na Młodego. Pojechał do antykwariatu;)
wtorek, 20 maja 2008
Zrobiłam nowy szablon. Nie znaczy to, że powróciłam do ich robienia, ale od czasu do czasu jakiś popełnię. Muszę gdzieś wykorzystać nowo nabyte umiejętności posługiwania się Photoshopem;) Głównie zawdzięczam je Finetce. To ona swoimi lekcjami oprowadziła mnie po labiryncie tegoż programu. Finetka nie idzie na skróty, lecz krok po kroku tłumaczy, dodając odpowiednie zdjęcia. Pierwszy tutorial zrobiła mi Katemac, kiedy chciałam sobie wstawić w adresie bloga favikonkę. Wtedy zamarzyło mi się, aby więcej umieć. No i miałam szczęście. Finetka otworzyła podwoje nowego bloga: Efekty specjalne. Efektem Efektów jest ten oto szablon, jest on modyfikacją innego szablonu, również Finetki:) Fotoblog jest małym przerywnikiem w mozolnym tworzeniu strony www...hmm, czy ona kiedyś powstanie?;)
czwartek, 15 maja 2008
Kiedy nie było jeszcze blogów, ani gadu-gadu, nawet komputerów nie było, nie mówiąc już o internecie (czy to możliwe?!), to kupowało się pamiętnik i dawało do wpisania, koleżankom i kolegom. Często można było w nim przeczytać ten oto wierszyk:

„Niezapominajki
Są to kwiatki z bajki;
Rosną nad potoczkiem,
Patrzą modrym oczkiem
I szepcą ci skromnie:
Nie zapomnij o mnie.”



Dzisiejszy dzień jest dniem niezapominajki:) Oby skleroza jak najpóźniej nas dopadła. Tego sobie i Wam życzę;)
Czy inne kwiaty tez mają swój dzień?
środa, 14 maja 2008
Mąż budzi żonę w nocy.
- Kochanie, Kochanie obudź się - mam dla Ciebie pigułkę na ból głowy.
- Ale misiu, mnie przecież nie boli głowa...
- Haa! Mam Cię...
 
1 , 2
Customize.org