CZYLI ZACHOWAJ DYSTANS
sobota, 28 marca 2009
niedziela, 22 marca 2009

Chcesz być nieśmiertelnym? Zapisz się do "mojej generacji".
Ja, osoba omijająca z daleka wszelkie grupy społecznościowe, nasze klasy i różne inne, dałam się złapać w sidła. Dlaczego omijam miejsca, gdzie ostatnio miliony rodaków i nie tylko, się wpisuje? Bo nie mam zaufania. Wcześniej czy później ktoś te dane przeciwko komuś wykorzysta. Nie chcę zamieniać świata realnego na wirtualny. To bywa złudne i niebezpieczne, choć na pierwszy rzut oka wygląda miło i niewinnie. Ale powróćmy do sedna sprawy. Zgubiła mnie ciekawość, chęć sprawdzenia, jak się to robi. A trzeba było po łapach dać irytkowi i przypomnieć, w jakie tarapaty wpada, gdy zaczyna eksperymentować przy komputerze i wszystkim co z nim związane. Spróbowałam wstawić sobie malutki awatar na GG. Zawahałam się na moment, gdy należało podac adres pocztowy i login, ale łudziłam się, że to podobnie jak na stronach z free obrazkami, czy tutorialami do Photoshopa, że to pewien rodzaj rejestracji. O jakże się myliłam, to była zasadzka! Trach i juz Cię mamy irytku! Tak wpadłam w sidła "mojej generacji". Nie można się z niej wypisać, taka opcja nie istnieje. Dożywocie i basta. Idąc dalej myślami utwierdzam się, że w "mojej generacji" czeka mnie już tylko nieśmiertelność. Bo jeśli za życia nie udaje mi się opuścić ich szeregów, tym bardziej nikt nie usunie mnie po śmierci. Gogol sie kłania i martwe dusze;) A tfu! Gorzej. Zapach siarki i szept w uchu: "kładę areszt na waszeci"...

piątek, 20 marca 2009

Z czeluści netu wydostałam wczorajszą notkę. Nie jest to wielkie pisarstwo, ale skoro popełniłam tych kilka linijek, to niech będą na miejscu im przeznaczonym. 

Jako, że dzisiaj prześladują mnie ptaszki (gdzie nie zaglądnę, tam albo o nich mowa, albo ich fotografie - znak zbliżającej się wiosny:), to przypomniał mi się dowcip na skrzydlaty temat. Jest to żart, który mogę często słuchać i za każdym razem tak samo mnie śmieszy.

Pani w szkole na lekcji mówi do dzieci.
- Nadchodzi wiosna, porozmawiamy sobie o ptaszkach. Proszę powiedzcie, jakie znacie ptaszki.
W klasie zapadła cisza.
- W takim razie zastanówcie się nad ptaszkami na literę A. 
W klasie cisza. Wreszcie Jasiu podnosi rękę. 
- Słucham Jasiu, jaki to ptaszek?
- A może to czyżyk?
- Nie, Jasiu, siadaj. - To może znacie ptaszka na literkę B? 
W klasie ponownie zapada cisza, tylko Jasiu rwie się do odpowiedzi.
- Byłby to czyżyk?
Zdenerwowana nauczycielka wyrzuca Jasia z klasy. Lekcja trwa nadal.
- To może lepiej nam pójdzie z ptaszkami na C.
Cisza, otwierają się drzwi, wsuwa się głowa Jasia.
- Czyżby to był czyżyk? 
 
Uwielbiam inteligencję Jasia:)

czwartek, 19 marca 2009

Wczoraj po 24.00, a właściwie już dzisiaj napisałam nową notkę. Opublikowałam ją, a dzisiaj jej nie ma. Nigdzie nie ma śladu. Nie było jeszcze tak późno, abym nie wiedziała, co robię. Notka na pewno była. Nawet przyszło jej potwierdzenie, które niestety zbyt szybko skasowałam. Faktem jednak jest brak jej na blogu. Zadaję sobie teraz pytanie, w którym blogu ją napisałam? Wcale bym się nie zdziwiła, gdyby znalazła się na którymś roboczym lub szablonowym. Ruszam na poszukiwanie:)

To już wszystko wiadomo. Blox pożywił się moją notką, zeżarł ją o 5.00 nad ranem. Teraz widzę, jakim wspaniałym wynalazkiem jest powiadamianie o ukazaniu się nowego wpisu na blogu. Lezy sobie teraz spokojnie na poczcie duplikat utraconej treści i czeka, aż Blox dojdzie do siebie. Prawdopodobnie będzie to trwało cały dzień, więc odradzam publikowanie dzisiaj notek.

sobota, 14 marca 2009

Siedzę i głowię się , jak wyrazić myśli, aby być dobrze zrozumianą. A to wszystko za sprawą łańcuszków. I nie chodzi o biżuterię, a o zabawę. Jest to rodzaj zabawy, w której znaczenie ma częstotliwość. W małych i rzadkich dawkach bywa zabawną towarzyską akcją, w przesadnej mnogości staje się utrapieniem dla wywołanego do odpowiedzi. Wczoraj zostałam wywołana w dwóch różnych łańcuszkach. W pierwszym odruchu chciałam przerwać obydwa, po zastanowieniu zdecydowałam odpowiedzieć na jeden. Choć nie wszystkie pytania mi się w nim podobają, przeważył temat - książki. No to do dzieła. Wywołała mnie Ania-USA;)

1. O jakiej porze dnia czytasz najchętniej?

Nie mam konkretnej pory, jeśli książka jest zajmująca, czytam aż nie skończę, wściekając się, że są sprawy zmuszające mnie do przerwania.

2. Gdzie czytasz?

Podobnie, jeśli zajmująca mogę wszędzie. Noszę ją ze sobą.

3. Jeśli czytasz na leżąco to najchętniej na plecach czy na brzuchu?

Uff ciężkie pytanie;) Na plecach.

4. Jaki rodzaj książek czytasz najchętniej?

Ostatnio prefruję z dobrym poczuciem humoru. Nie czytam SF.

5. Jaką książkę ostatnio kupiłaś?

Pierwsza krucjata - nie dla siebie.

6. Co czytałaś ostatnio i co czytasz aktualnie?

Ostatnio - Życie miasta średniowiecznego, obecnie - przewodniki turystyczne, jest ich całe mnóstwo, więc żadnego nie podam:)

7. Używasz zakładek, czy zaginasz rogi?

A fe, co za pomysły! Zaginać rogi, to tak, jakby kota za ogon ciągnąć.

8. Co sądzisz o książkach do słuchania?

Pomijając ich ważną funkcję dla niewidomych, to jeśli czyta świetny lektor, mogą być ucztą dla duszy.

9. Co sądzisz o ebookach?

Dla studentów czasami ostatnia deska ratunku, aby przeczytać zadany tekst;) W innych sytuacjach nie popieram, szkoda psuć oczu.

Jak zwyczaj każe, wywołam kolejne osoby do łńcuszka.  To, czy go podejmą, zależy od ich dobrej woli:)

Patrisz, Justka, Finetka, Majana

czwartek, 12 marca 2009

Przychodzi gruba Baba do lekarza. Lekarz pyta:
- Bierze pani te tabletki na odchudzanie?
- Tak, biorę.
- A ile?
- Ile, ile ... Aż się najem!


Nie spodziewałam się, że usłyszę o babie dowcip, którego wcześniej bym nie znała. Tyle ich już przecież wymyślono, a jednak ta postać nie daje o sobie zapomnieć:)

wtorek, 10 marca 2009
Po dwóch latach Małysz znowu skoczył na podium. Niestety TV ma paskudną manierę zagadywania tego, co się dzieje na arenie sportowej. Tym sposobem kibic ma spóżnione lub niedokończone relacje. Rozpoczynanie transmisji z opóźnieniem, lub wcześniejsze kończenie stało się normą nie tylko w TVP, ale i w telewizji komercyjnej. Dzisiaj nie reklamy, lecz panowie w sportowym studio pozbawili kibiców oglądania tak upragnionego momentu, jakim jest wchodzenie ich ulubieńca na podium. Zamiast pokazywac reakcje sportowców, czy kibiców, zamiast przeprowadzać wywiady ze sportowcami w oczekiwaniu na dekorację, raczy się telewidzów studyjną dyskusją między tzw. fachowcami. Fachowcy się wymądrzają, a kibiców przed ekranem szlag trafia.
 
1 , 2
Customize.org