CZYLI ZACHOWAJ DYSTANS
piątek, 30 listopada 2007
W tym tygodniu M. zastępuje kogoś w pracy i chodzi na drugą zmianę. O piątku mógł zdecydować sam. Decyzję złożył w moje ręce. Ochoczo wybrałam kontynuację. Pierwszego dnia byłam zadowolona z takiego obrotu sprawy. Większy luzik, sama o wszystkim decyduję, nikt mi się nie wtrąca. Drugi dzien podobnie. Trzeciego dnia poczułam pustkę, czas dziwnie zwolnił. Wczoraj po południu wysłałam SMSika, żeby w piątek była jednak ranna zmiana, bo smutno, bo brak...
Młody jak zwykle nieprzytomny, dopiero dzisiaj to do niego dotarło w trakcie śniadania. - O, świetnie, wieczorem mamy dobry film, jesteś przegłosowana - powiedział i dorzucił - tata też chciał go oglądnąć.
Zbyt pochopnie wysłałam tego SMSa... A tam, spędzę wieczór z komputerem!;)

PS Dziś zaczynają się skoki !!!:))
czwartek, 29 listopada 2007
Godzina 3.00 w nocy. Odsuwam zasłonę w oknie...spokojnie...10, 0...jeszcze raz...10...0...-11!!!

środa, 28 listopada 2007
O rzesz...wchodzę na bloga i wszędzie koty. Pierwsze spojrzenie i widać już cztery. Sama te koty upycham gdzie się da. Nie dalej jak w nocy doszły kolejne. Dostałam od Dorotus ciekawy adresik i nie mogłam się oprzeć. To nawet nie jest chęć posiadania, tylko próba sprawdzenia siebie, czy dam radę. A jak już wychodzi, to żal usunąć. No i wyszło i musiałam dac jakiś obrazek malutki, najlepiej z przezroczystością i plikiem w png. lub gif, a że ostatnio robiłam favikonki, więc było jak znalazł - kocurek. Czy ja mam już kota na punkcie kota? Nie pałam szczególną miłością do nich. Rozczulam się nad maluśkimi, ale to wszystkie nowonarodzone zwierzaki budzą takie uczucia. W domu nie posiadam żadnego. Więc czemu tak mnie oblazły? Może mam coś z kotów co nas tak do siebie przyciąga. Niezależność, fałszywość? Ci co mnie nie lubią, na pewno wybiorą fałszywość. Ok. niech im będzie, ale pomruczeć ciepło też potrafię;)
PS. A tutaj jest nowy szablon zimowy:)
wtorek, 27 listopada 2007
Od 2005 roku listopad nie miał dla mnie litości, mam nadzieję, że to nie będzie tradycją. Zostało jeszcze kilka dni...

Zbliża się sezon na kupowanie nowych kalendarzy. Zawsze ich mam więcej niż miejsc, w których mogłyby zaistnieć. Nie wiem nawet skąd się biorą, ktos kupi, ktoś da i tak uzbiera się kilka. Wczoraj dostałam od taty kalendarz na biurko. Jest najładniejszy jaki kiedykolwiek miałam. Ma tytuł, "Czas to miłość". Piękna, estetyczna grafika, układ tygodniowy, papier kredowy. Będę zmuszona zrobić porządek na biurku;)

A to motto z kalendarza na przełom roku:
Wychowanie to przykład i miłość - więcej nic
                                                                 Friedrich Frobel
poniedziałek, 26 listopada 2007
Pewien bardzo bogaty człowiek wybrał się na ryby. Był tak bogaty, że wszystko czym się otaczał było ze złota. Złoty mercedes, złote rolexy, złote okulary, toteż wędka była złota, jak i linka, haczyk i robak na nim. Zarzucił wędkę, a po chwili wyciągnął rybkę. Rybka też okazała się złota. Już miał ją wrzucić z powrotem do wody, gdy usłyszał: - Poczekaj człowieku! Poczekaj! trzy życzenia...trzy życzenia! Facet spojrzał na nią. - No dobrze, co chcesz?

Nawet baśniowa "żyła złota" została zdewaluowana;)
sobota, 24 listopada 2007

M. wrócił z zakupów.
- Kupiłem ci rękawiczki, popatrz.
Z uśmiechem na twarzy oderwałam się od komputera. Spojrzałam i uśmiech zamarł mi na ustach. Z tak przyklejonym bardziej stwierdziłam, niz spytałam.
- A z czym ja je będę nosić, przecież wiesz, że do niczego mi nie pasują. (są w tonacji rudej, ciapkowate!)
M. rozglądnął się po pokoju. - O, do tego pasują! I przyłożył je do leżącego
na tapczanie pledu.

Przyjdzie mi okręcać się kocem. Kupił je, bo były "milusie":-)

czwartek, 22 listopada 2007
Parę dni temu otrzymałam obiecane nagrody. Pisałam o konkursie jaki zorganizował Tomekzlasu na swoim blogu. Dostałam 5!!! płyt z muzyką i jeszcze dodatkowo film o Afryce i ludziach HIMBA. Film zostawiam sobie na deser. Non stop słucham muzyki afrykańskiej (już tak mam, że jak coś mi się spodoba, to puszczam na okrągło, do znudzenia). Mam juz kilka ulubionych utworów. Są niesamowite. Słyszy się monotonny rytm, który stopniowo wprowadza w lekki trans, i wymusza rytmiczne ruchy. Własnie piszę i podryguję;) Szkoda, że nie mogę na blogu odtworzyć któregoś z utworów. Podanie tytułu czy wykonawcy nikomu nic nie powie, tak przypuszczam.
Wśród tych płyt jest jedna, która każe mi myśleć, że wygranie przeze mnie tego konkursu nie było przypadkowe. Są to nagrania muzyki z Cape Town Jazz Festival. Abracadabrę mogę słuchać bez końca. Uwielbiam tę muzykę. Tomek, zrobiłeś mi niesamowitą frajdę. Dziękuję:)
 
1 , 2 , 3
Customize.org