CZYLI ZACHOWAJ DYSTANS
wtorek, 24 lutego 2009
Pierwsze symptomy wiosny parę osób już zauważyło. A to kwiatuszki gdzieś wychodzą spod ziemi, a to ptaszki ówdzie śpiewają. Czas przygotować się na zrzucenie kilku kilogramów, czyli pomyśleć o lżejszej odzieży. Otwieramy szafy i jak co roku czarno na białym widać, że nie mamy co na siebie włożyć! A wtedy siła wyższa pcha nas na zakupy;)

Zdenerwowany mąż podczas zakupów mówi do żony: 
- Sukienka, płaszcz, torebka, perfumy... Kobieto, do czego ty chcesz mnie doprowadzić? 
- Do stoiska z obuwiem. 
 
                                                :)
piątek, 20 lutego 2009
Żyje sobie człowiek beztrosko, pałaszuje, na co ma ochotę, a tu nagle łapie go w bolesnym uścisku organ, o którym do tej pory wiedział tylko tyle, że istnieje. Trzyma go i nie puści, aż nie pójdziemy z nim na kompromis, aż nie wyrzekniemy się tego, co najbardziej lubimy. Wredny kompromis. Właśnie go zawarłam.
Siedzę sobie zatem, skromniutko sucharki chrupię, a jak już mnie szczęka zaboli, to maczam w gorzkiej herbatce, a tu Młody bach! Na stół przede mną rzuca worek ciastek. Ot, znieczulica zupełna, o delikatności czy takcie nie wspomnę.
- Co to jest? - pytam pro forma.
- Ciasteczka kupiłem.
- Jakie? - pytam, choć dobrze widzę. Wygląd tak nieapetyczny, że nawet przeżałowałam zawarty kompromis, a zaczęłam się martwić o zdrowie dziecka.
- Babeczki - słyszę w odpowiedzi.
Tłusty różowy krem z kawałkami czerwono-zielonej galaretki. Na pierwszy rzut oka 3/4 chemii, pomnożone przez kilkadziesiąt! sztuk.
- Ile tego jest? - przesłuchuję dalej.
- Pół kilo. Nie możesz jeść czekolady, to pomyslałem o ciasteczkach.
Degustacji ciasteczek odmówiłam, mąż podobnie.
Na drugi dzień rano, wchodzę do kuchni, a tam na talerzyku leży pozostałość z wieczornego obżarastwa syna, sztuk 6.(A ponoć kupił z myślą o mamusi;)

Ach, lata, kiedy się jadło wszystko, w każdych ilościach, bez żadnych konsekwencji, gdzież wy jesteście?!
czwartek, 19 lutego 2009
W ubiegłym tygodniu pobrałam sobie próbki kolorów, jakich będę używać w kolejnym szablonie. Zrobiłam ich odcienie, zapisałam skrzętnie w notatniku (trochę czasu to zajmuje), dzisiaj ich szukam,  no i.... nie ma. Przeczytałam każda kartkę, od konca i od początku zeszytu, nie znalazłam, ale natknęłam się na inny tekst, może nawet bardziej na czasie, wszak mamy karnawał:)

"Dziewczyna szła wieczorem ulicą. Usłyszała za sobą kroki, obejrzała się i zobaczyła przystojnego chłopaka. Obejrzała się drugi raz, chłopak wciąż szedł za nią. Uznała, że warto na niego poczekać. Obejrzała się po raz trzeci - chłopaka już nie było.

Wypijmy za to, by pracownicy kanalizacji miejskiej nie zapominali zamykać studzienek";)
wtorek, 17 lutego 2009
Mój kocurek by mi tego nie darował. Zdążyłam w ostatniej chwili. Coś dla niego i innych kotów. Skoro dziś mają międzynarodowe święto, to znaczy, że świat robi to, co i ten na obrazku;)

Borykając się z Bloxem i Neostradą (oj, dzisiaj nie żałowali sobie), udało mi się zainstalować na blogu windę. Jest niezawodna zwłaszcza na stronie komentarzowej. Chcemy zobaczyć ostatni komentarz? Robimy klik W DÓŁ i już jesteśmy przy stopce. Nie chce nam się przewijać ręcznie, aby powrócić, klikamy w W GÓRĘ i mamy przed oczami nagłówek:) 

A teraz nawiązując do tytułu, żarcik:)

6-latek i 4-latek siedzą w pokoju przed zejściem do kuchni na śniadanie. Starszy mówi: 
- Uważam że pora zacząć przeklinać. Dzisiaj przy śniadaniu obaj użyjemy słowa "cholera". Niech się przyzwyczajają. 
Gdy zeszli do kuchni, mama pyta co chcą na śniadanie. 
6-latek na to: 
- Cholera, nie wiem, może płatki kukurydziane. 
Ledwo skończył, już dostał dwa szybkie klapsy w tyłek i został za rękę odholowany do pokoju. Matka trzasnęła za nim drzwiami i mówi: 
- Posiedzisz sobie w sypialni, aż ci powiem że możesz wyjść! 
Schodzi do kuchni, gdzie siedzi 4-latek wstrząśnięty tym co przed chwilą zobaczył. Pyta go: 
- A ty co chcesz na śniadanie? 
- Na pewno nie te cholerne płatki! 

niedziela, 15 lutego 2009
"Irytuś witam się z Tobą w niedzielę, jest dziś tak pięknie, świeci słonce, 0 stopni, ale cudownie zobaczyc promienie słonca, ach! :))) Miłego dnia :)"

Majanko, dziękuję za dobre słowo i Twą życzliwość, a za moim oknem wygląda tak: grrrr....Starałam się przekazać sypiący gęsto śnieg, ale nie wiem dlaczego, aparat odmówił tej czynności, może też ma już dosyć zimy?;) Dzielę się mym widoczkiem z Tobą i wszystkimi chętnymi, jak ktoś chciałby więcej, to zapraszam TUTAJ.;)

sobota, 14 lutego 2009
W takim dniu jest się zmuszonym przerwać myślenie, co niniejszym czynię. A że znalazłam kolejny zabawny obrazek mojego ulubionego twórcy, dzielę się nim z wszystkimi tu zaglądającymi:)

 
1 , 2
Customize.org